Archiwum dla grudzień 13th, 2007

Polak to doskonały pracownik

grudzień 13, 2007

Jeden etat to za mało – Gazeta Wyborcza

Rumuni i Czesi udają Polaków – Gazeta Wyborcza

Zaiste chlubne to i pochwały godne. Tak ciężko pracujemy, że już z tego zrobiła się niezła marka. I szczerze pochwalam tym bardziej, że sam mieszkam na emigracji. To czemu się mocno sprzeciwiam i próbuję uświadamiać ludziom pracującym za granicą to to to, że człowiek nie jest z gumy, a zwłaszcza życie nie jest z gumy.

Spotykam na codzień ludzi, którzy robią sobie i swoim najbliższym wielką krzywdę. W pogoni za pieniądzem zapominają o wszystkim co człowieka odróżnia od muła. Mianowicie pracują na 2 lub więcej etatów albo grubo ponad normę szatkują nadgodziny tydzień w tydzień, często bez dnia wolnego.

Przed przyjazdem do UK wydawało mi się, że jak tylko dostanę pracę to będę robił nawet po 7 dni w tygodniu po 12 godzin nawet przez kilka miesięcy. Wytrzymałem tak 2 miesiące pracując zaledwie po 50 godzin tygodniowo z tym, że bez dnia wolnego. Dostałem w kość bardzo mocno i szybko się przekonałem, że tak się nie da.

Ja zdałem sobie z tego sprawę dość szybko i w miarę wcześnie dotarło też do mnie, że pieniądze to nie wszystko. Rzuciłem pracę w weekendy i zostałem przy moim obecnym zajęciu przez 5 dni w tygodniu.

Jednakowoż wielu Polaków, których spotykam tutaj, i o których czasami chodzą słuchy nie dają za wygraną. Naginają nadgodziny od kilku czy kilkunastu miesięcy bo zbierają na dom czy samochód. Czasami dochodzi do tego jeszcze oszczędzanie do bólu. Czyli brak imprez i przesiadywanie z tą samą osobą zawsze poza pracą. Od tego można dostać na głowę.

Zauważyłem, że często faceci mają ambicje na poziomie czterystu metrowej chaty i samochodu za 200 tysięcy PLN albo więcej.

Ciekaw jestem co ci ludzie zrobią ze sobą jak już kupią wszystko na co zbierali, pobudują domy i wrócą do swoich wiosek. Jaką pracę tam znajdą? Czy będą potrafili z wielkomiejskich wygód przenieść się na polską niewesołą wioskę i tam mieszkać?

To chyba retoryczne pytania, bo obawiam się, że większość tych ludzi po powrocie do kraju nie będzie potrafiła już żyć z osobą, z którą w zasadzie uczuciowo zmarnowała tyle lat. Niektórzy być może zostaną ze sobą ze względów ekonomicznych ale daleko im będzie do szczęścia.

I jeszcze jedno. Z zaoszczędzonych pieniędzy można wybudować dom i kupić samochód, ale z oszczędności nie da się żyć. Więc jest jeszcze prawdopodobne, że po powrocie do wymarzonego domku trzeba będzie myśleć o powrocie na saksy, żeby podreperować nadwątlony budżet byłego emigranta.

Pingwin, który nie pożera dzieci

grudzień 13, 2007

Zastanawiam się czasami jak by było bez Windowsa. I doszedłem do wniosku, że nudno: nie byłoby się z czego śmiać.

Nie, aż tak zakompleksiony nie jestem. Ale miło czasami popatrzeć jakie wymagania ma przeprogramowana Vista.

Bo mnie nie stać

Jeżeli nie stać cię na nowego kompa, albo nie masz ani na kompa ani tym bardziej na Windowsa, to uratuje cię Ubuntu. Ubuntu można ściągnąć za darmo, wypalić na CD i … odpalić bez instalacji.

Tak, niebywała zaleta. Miałem okazję zaprezentować tę opcję ludziom, którzy o Live CD nigdy nie słyszeli. Wkładasz CD do kompa, upewniasz się, że jest ustawiony na startowanie z CD i czekasz aż odpali się w pełnej gamie kolorów.

Ubuntu Human

Po odpaleniu z płyty wystarczy kliknąć na ikonkę “Install” na pulpicie i dalej jest jeszcze łatwiej niż w Windowsie. Zwróć uwagę jak nawet po odpaleniu z płyty Ubuntu działa poprawnie ze wszystkimi sterami i najprawdopodobniej automatycznie połączy się również z siecią.

Odpalić Ubuntu można z powodzeniem nawet na Pentium 3*. Wiem, bo próbowałem. Fakt, nie będzie pięknych efektów graficznych, ale do edycji dokumentów tekstowych i szperania po necie nadaje się jak złoto.

*starego Pentium 3 otrzymasz za darmo od swego kolegi – fana windy, lub kupisz za grosze na Allegro.

Bo ekologiczny

Jeżeli chcesz przyczynić się do ograniczenia produkcji sprzętu elektronicznego, to Ubuntu może ci w tym pomóc. Zamiast kupować nowego kompa pod Vistę zastanów się nad zainstalowaniem na nim Ubuntu. Są duże szanse, że nie będziesz musiał wyciągać portfela jeszcze przez następne kilka lat. A twój stary pecet nie zaśmieci naszej planety.

Bo lepszy

To oczywiście kwestia dyskusyjna, ale nie bez powodu ci co się na tym znają chwalą Linuxa za stabilność. W Ubuntu dochodzi jeszcze łatwość użytkowania. Jest naprawdę banalnie prosty.

Zwykli klikacze w klawiatury nawet nie zauważają różnic między Ubuntu a Windowsem. Przykładem jest moja dziewczyna. Byłem przekonany, że mojej fascynacji pingwinem sprzeciwi się lepsza mnie część. Tak się nie stało. Tym sposobem pozbyliśmy się spod strzechy okienek z Redmond. Ubuntu zostało stworzone specjalnie dla użytkowników Windowsa.

Bo dzieci grają za dużo

Jak wiadomo, na Linuxie nie da się odpalać większości gier komputerowych spod windy. To wada dla graczy. To również zaleta dla rodziców. Jeżeli chcesz ograniczyć czas jaki twoje pociechy spędzają przed monitorem, to zainstaluj Ubuntu.

Bo mam wirusa

Linux jest również znany z braku wirusów. Każdy normalny człowiek po zainstalowaniu Windowsa szuka na necie antywirusa. Z Ubuntu (i innymi dystrybucjami) ten problem w zasadzie nie istnieje. Naprawdę.

Bo tak

Każdy znajdzie w Ubuntu coś dla siebie i gwarantuję, że powrót pod Windowsa będzie co najmniej bolesny. Każdy kto się raz zarazi znajdzie swoje własne “bo”.

Potulny pingwin

Straszenie Linuxem odchodzi w sferę bajek. Różnorodność dystrybucji Linuxa jest tak wielka, że praktycznie każdy znajdzie odpowiadającą jego preferencjom i wymaganiom: są dystrybucje przypominające wyglądem Mac OS X Apple’a, Windowsa, są też wersje dla grafików, architektów i wielu innych profesji. Różnorodność systemów operacyjnych to też zaleta, bo kto by chciał, żeby na całym świecie samochody produkowała tylko jedna firma.

Windows zamiast Linuxa?

grudzień 13, 2007

Nie należę do ludzi, którzy urodzili się z myszką zamiast ręki i klawiaturą pod poduchą. Po prostu ponad pół roku temu po raz pierwszy w życiu zainstalowałem sobie Ubuntu w wersji 6.10. I się lekko zaraziłem.

Zamiast windy

Po pierwsze powód tak radykalnej zmiany mojego nastawienia miał korzenie w moje pracy. Pracuję na Tygrysie Mac OS X pędzącym na kilkuletnim PowerPC. Bardzo mi się spodobała stabilność tego systemu.

Po raz pierwszy w życiu tak naprawdę dotarło do mnie jak wielka jest różnica kiedy pracuje się na systemie, który pracuje równo niezależnie od pory dnia i temperatury w najdalszych zakątkach naszej galaktyki a także od tego którą nogą danego dnia wstał Bill Gates.

Zaczęły mnie nachodzić bluźniercze myśli dotyczące najlepszego na świecie oesa rodem z Redmond. Ziarno zostało zasiane i kiełkowało w ciszy i spokoju przez ponad półtora roku. W tym czasie to od kuzyna usłyszałem o Ubuntu, to jakiś znajomy coś nadmienił, jakaś wzmianka w prasie i … padł mi laptop.

Powrót do korzeni

Laptop po kompletnej awarii płyty głównej pojechał do jakiegoś laboratorium gdzie kolesie urodzeni z myszkami zamiast rąk zawrócili go z wycieczki przez Styks. Efektem ubocznym był jeden obumarły piksel i czysty dysk twardy.

Zainstalowałem więc oprócz windy również Ubuntu bo nie ryzykowałem utraty jakichkolwiek danych. Pomyślałem, że Ubuntu sobie potestuję, na windzie będę robił jak do tej pory, czyli powoli :) .

Stało się dokładnie odwrotnie. Kilka razy odpaliłem na laptopie windę a głównym oesem stał się dla mnie Linux. Nie usuwałem windy, bo w razie czego chciałem mieć możliwość skorzystania z aplikacji z rozszerzeniem .exe.

Winda leżała sobie tak na mym kompie bez sensu i kurzyła się. A ja walczyłem z Ubuntu. Ściągałem aplikacje i nauczyłem się patrzeć na świat przez inne okna.

Windows zamiast Linuxa

Kiedy teraz ktoś pyta mnie jak radzę sobie bez aplikacji pod windę to z gardła mego wydobywa się gromki śmiech i odpowiadam pytaniem na pytanie: “Jak radzisz sobie na windzie bez aplikacji pingwińskich?” Potem jeszcze tłumaczę co to jest Wine i rozmówca szybko zmienia temat :D .

Mam tak na Viście

Ostatnio kumplowi pokazywałem jakie efekty graficzne działają na moim starym laptopie. Od razu powiedział “Ja mam tak na Viście” :) .

Alt+Tab na Ubuntu