Heh, się uśmiałem nieziemsko z tego jak Busik przepełniony Polakami, (pewnie na kacu, bo poprzedniego wieczora walili Żywola) jedzie sobie przez piękną okrytą tulipanami i pachnącą wonią świeżych pomidorów, truskawek i maihuany ziemię naszych zachodnich chlebodawców.
Już widzę jak Pan Rewiński nagrywa w odwecie piosenkę pod tytułem “Latający holender”.
A teraz na poważnie. Holendrzy się z nas śmieją!
Może uczcijmy to minutą głębokiej refleksji nad sobą i zastanówmy się co moglibyśmy zrobić, żeby się nie śmiali. Ale w zasadzie po co mielibyśmy to robić?
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Jest sobie wiocha, dajmy na to w Polsce centralnej (żeby nikogo nie dyskryminować). Mieszka tam dajmy na to 3000 tysięcy wieśniaków. No to już jest taka dosyć pokaźna wiocha, pewnie ze 3 kościoły są, albo co najmniej dwa.
I tera na to wszystko przyjeżdża ekipa z dajmy na to Węgier. Przyjeżdżają wesołą gromadką w liczbie 300.
Problemy
Od razu wychodzi na jaw, że oni chcą nas wykupić, albo jakoś tak. Pod czujnym okiem proboszcza powstaje komitet anty-wykupieniowy, ksiądz Rydzyk grzmi z ambony radiowej, a Pan Prezydent Kaczyński z miejsca jest zdumiony.
Chinka Cikulinka
To teraz popatrzmy jak kosztem innych nacji bawią się na ziemi polskiej.
Najbardziej spostrzegawczy powiedzą, że utwór muzyczny Holendrów nie dorównuje poziomem zidiocenia Fanki Filonowi, ale chyba wszyscy przyznają, że oba mają wydźwięk wesoły, z akcentami humorystycznymi.
A czy ktoś pamięta jeszcze hit roku któregośtam?
Ulubione koszule Żydów?
O ile każda z tych piosenek mieści się jeszcze w granicach dobrego smaku, to już niektóre polskie żarty na temat innych narodowości potrafią być mocno nie na miejscu. I powiedziałbym, mogą powodować uzasadnione obawy co do zdrowia psychicznego żartujących.
A najbardziej wytrwałym w dyskusji polecam jak zwykle nieśmieszne Szkło Kontaktowe.
I jeszcze tłumaczenie na angielski, sporządzone przez moją holenderską koleżankę
.
A bus, a bus, a bus full with Poles.
And a bus, a bus, a bus, GO! GO! GO!
A bus, a bus, a bus full with Poles.
A bus, a bus, a bus GO! GO! GO!In the morning, afternoon and late in the evening,
Drives in my street a bus full with Poles.
Look there they are again.
Where are they from, where are they hiding?On the fields or on a building-site,
It doesn’t matter to them.
They all come together. For a couple of euro’s and a tin of beer,
are they helping, that’s why they are here.A bus, a bus, a bus full with Poles.
And a bus, a bus, a bus, GO! GO! GO!
A bus, a bus, a bus full with Poles.
A bus, a bus, a bus GO! GO! GO!Yeah, you can see them everywhere, it is a border-line case
They are my idols, though.
Wherever I am I always wave to them.
A bus full with Poles.They rent another house in my neighbourhood, nice and cosy with all of them.
When work is finished in the evening
They put Polka music on full blast.
Ring, ring…Hi it’s Johan.
Hey Johan, old camping master, I have another little job, erm, do you have a construction worker for me?
Unfortunately not Nol, but I do have a bus full with Poles!
Eins, zwei, drei, vier!



