Kupa śmiechu, mnóstwo sympatycznych Polaków i Polek
. Fantastyczna atmosfera. Opłacało się spędzić w kolejce prawie półtorej godziny.
Do konsulatu dotarliśmy około 19.45 kiedy przed wejściem stało jeszcze co najmniej 100 osób. Była długa kolejka, ale i tak krótsza niż koło 16.
Kiedy tam dotarliśmy ktoś puścił plotkę, że bramy konsulatu zostaną zamknięte o 20. i wszyscy, którzy zostanę na zewnątrz nie będą mogli głosować. Emocje potęgowały przejeżdżające tam i z powrotem radiowozy policyjne. Plotka jednak okazała się nieprawdą.

Co jakiś czas wywoływano jakieś literki, np. P i S, albo O, P, R (nie wiem czy to można zaliczyć jako agitację
) . Członkowie komisji mieli poprzydzielane osoby, których nazwiska zaczynały się na jakieś z wywoływanych liter. Śmialiśmy się, że grają w Scrabble’a.
Koło 20. w bramie stanęli pracownicy konsulatu i nie wpuszczali już spóźnialskich. Jeden koleś się przedarł i grożono mu policją. Po chwili sam opuścił teren konsulatu.
Poza tym było sympatycznie i bardzo wesoło. Zarówno Polacy oczekujący w kolejce jak i członkowie komisji byli wyluzowani i sympatyczni.



